Fałszywe faktury znów atakują polskie firmy.

Ostatnio coraz więcej naszych klientów zgłasza, że otrzymuje podejrzane wiadomości e-mail z rzekomymi fakturami do zapłaty. Oszuści podszywają się pod znane firmy kurierskie, dostawców prądu (np. Tauron, PGE) czy operatorów komórkowych. E-mail wygląda bardzo wiarygodnie, ma logo firmy i prośbę o szybką zapłatę zaległości. Niestety, to pułapka, która może kosztować Cię sporo pieniędzy i nerwów.

Jak rozpoznać fałszywego maila? Cztery proste znaki.

Oszuści są coraz sprytniejsi, ale zwykle popełniają te same błędy. Zanim cokolwiek klikniesz, sprawdź te cztery rzeczy:

  • Adres e-mail nadawcy. Zamiast oficjalnego adresu, np. `faktury@orange.pl`, zobaczysz coś dziwnego, np. `faktury.orange@interia.pl` albo adres z literówką: `noreply@tauron.co`. To pierwszy sygnał alarmowy.
  • Błędy językowe i dziwne zwroty. Wiadomość często zaczyna się od ogólnego "Szanowny Kliencie", bez Twojego imienia i nazwiska. Mogą w niej być też literówki lub nienaturalnie brzmiące zdania.
  • Nacisk na szybkie działanie. Oszuści często straszą. Piszą o natychmiastowym odłączeniu prądu, zablokowaniu telefonu albo karach umownych, jeśli nie zapłacisz w ciągu 24 godzin. Chcą, żebyś działał pod presją i nie myślał logicznie.
  • Podejrzany numer konta. Jeśli regularnie płacisz faktury jakiejś firmie, porównaj numer konta z fałszywej faktury z tym z poprzednich, prawdziwych rachunków. Prawie na pewno będzie inny.

Dostałem takiego maila. Co teraz?

Przede wszystkim – spokój. Najważniejsza zasada: nie klikaj w żadne linki i nie otwieraj załączników (zwłaszcza plików .zip, .exe, .js). Nie odpisuj też na tę wiadomość. Najlepiej od razu ją skasuj. Jeśli masz wątpliwości, czy faktura jest prawdziwa, zrób jedną prostą rzecz: zadzwoń do tej firmy na oficjalny numer telefonu, który znajdziesz na ich stronie internetowej (a nie w tym mailu!). Zapytaj, czy faktycznie masz jakąś zaległość. Lepiej poświęcić dwie minuty na telefon, niż stracić pieniądze.